3 etap leczenia wg ILADS

 

15 maja byłam na trzeciej wizycie w Katowicach, która zapoczątkowała trzeci etap leczenia mojej boreliozy zgodnie w wytycznymi ILADS. Generalnie bez przełomów – leczymy dalej. Na szczęście uwolniłam się od Doksycykliny, która wychodziła mi już nosem, a przez którą ten nos sobie któregoś słonecznego dnia poparzyłam ;) Do rzeczy. Mam nowy zestaw leków:

  • Zamur – 2 x 1 tabl.
  • Rolicyn – 2 x 1 tabl.
  • Tinidazol – 2x 1 tabl. w pulsach 15 dniowych
  • + Nystatyna, probiotyki i suplementy.

Jedyny objaw boreliozy jaki mam, to ból stawów kolanowych. Trudno to nawet nazwać bólem. Jest to raczej pieczenie, ucisk, mrowienie, gniecenie, kłucie, po prostu czucie stawu. Ponoć będę zdrowa jak nie będę czuła NIC. Nie wyobrażam sobie, żeby taki dzień kiedyś nastąpił. W ciągu 4 miesięcy nie zauważyłam diametralnej poprawy, wręcz przeciwnie, mam wrażenie że wszystko stoi w miejscu. Pani doktor powtarza, że w leczeniu boreliozy zazwyczaj robimy dwa kroki w przód i jeden krok w tył, więc nie ma się co spieszyć.

Na stawy kolanowe zażywam krzem oceaniczny z SOLGARu, chrząstkę rekina i wikakorę. Jak skończy mi się chrząstka, to zakupię kolagen.

Od wczoraj przyjmuję nowe antybiotyki i czuję się po nich kiepsko. Jestem zmęczona i śpiąca, a przede wszystkim nie mogę znieść ciężkości nóg – ten ból można porównać do bólu, który powstaje, jak się długo leży w jednej pozycji i w końcu pojawia się potrzeba odwrócenia na drugi bok. Mnie obecnie właśnie tak bolą całe nogi i w sumie ten ból bardziej mnie rozśmiesza, bo zmiana pozycji nie pomaga. Organizm wyraźnie zareagował na zmianę leków. Pytanie, czy to może być herx czy kwestia przyzwyczajenia? O tym przekonam się za kilka dni.

Post Tagged with ,

12 komentarzy so far.

  1. Skolmi pisze:

    A ja startuję dopiero (dox’a cefuroksym, tynidazol) z mnóstwem obaw i wątpliwości.

    • Daria pisze:

      Ja tak sobie myślę, że poza leczeniem podstawowym ILADS, bez względu na to jak długo jesteśmy zakażeni, powinniśmy stosować wspomagająco metody alternatywne. Jestem przekonana, że to może skrócić czas leczenia. Wiadomo, że wiąże się to z wyższymi kosztami, ale masz świadomość, że walczysz z całych sił! Ja próbowałam jak na razie pijawek i mocno uderzam suplementami w stawy. Wczoraj napisałam do dr Nemo i będę testować olejki eteryczne. Osobiście zdecydowałabym się jeszcze na apiterapię albo nano srebro, ale niestety, przy obecnych wydatkach, nie stać mnie na to.

      Obawy i wątpliwości będą zawsze, gdyż mamy do czynienia z typowo wredną i nieprzewidywalną bakterią, ale Skolmi radzę Ci od początku inwestować w metody wspomagające, bo leczenie krótsze o kilka miesięcy jest warte każdych pieniędzy. Trzymaj mocno dietę antygrzybiczną – to w leczeniu boreliozy najważniejsza kwestia. Wszystko będzie dobrze, to na szczęście choroba wyleczalna :)

      A co do Doxy, to rzeczywiście nie będzie łatwo, bo przed nami ciepłe i słoneczne tygodnie – chroń się od słońca, jak tylko możesz. Ja używałam kremu z filtrem 50, a mimo wszystko poparzyłam sobie nos. Dasz radę, wierzę w to :)

      • Skolmi pisze:

        Z innych rzeczy to mam brać m.in. czystek, ALA (mam neuroboreliozę) i Q10.

        Odstawienie cukru to dla mnie nie problem. Gorzej z chlebem. Odstawiłaś całkowicie, czy trochę ciemnego jesz?

        • Daria pisze:

          Czystek… to ciekawe, w opisie wskazań ma nawet „zapobieganie i objawy boreliozy” i działa przeciwgrzybiczo. Dzięki za informację, chyba sama go przetestuję :)

          Co do chleba, to poza chlebkami Wasa (wieloziarnisty i 3 zboża) mam kilka chlebów – można powiedzieć normalnych i bezpiecznych, gdyż nie zawierają ani cukru, ani mąki pszennej, ani drożdży:

          1. Chleb żytni dietetyczny http://www.chleb.strefa.pl – kupuję w jednej z drewnianych budek przy trasach (jest ich trochę w Polsce). Chleb jest przepyszny, to mój największy przysmak. Kosztuje ok. 14 zł.

          2. Chleb żytni bez drożdży z Piekarni Familijnej http://piekarniafamilijna.com.pl. Tego jem na co dzień, gdyż jest dostępny w wielu sklepach, przynajmniej na Dolnym Śląsku i WLKP.

          Może też inne żytnie z tej piekarni się nadadzą, np. ze słonecznikiem lub cebulą – tych nie próbowałam, bo nie widziałam ich w sklepie.

  2. Tomek Szczecin pisze:

    Mam pytanie odnosnie chleba. Z tego co widze te dwa o ktorych piszesz zawieraja weglowodany. Czy to nie jest tak, ze przy boreliozie nie powinno sie zadnych cukrow jesc ? Maka zytnia w 100 g zawiera ok 70g weglowodanow.
    Z tego co wyczytalem cukrami zywia sie i grzyby i borelia… wiec chyba nie pomaga to w leczeniu boreliozy…
    Chyba ze sie myle ?

    Sam lecze sie ILADS od lipca … I mam dosyc obecnej diety, dlatego dopytuje, bo szukam czegos „nowego” co moglbym jesc… Ciagle kurczaki, kurczaki, kurczaki … Mam dosc
    Pozdrawiam
    Tomek

    • Daria pisze:

      Cześć Tomek. Uważam że nie ma co popadać w paranoję. Jadłam taki chleb i czuję się dobrze. Jestem już 2 miesiące bez antybiotyków i objawów grzyba nie mam. Z tymi kurczakami też nie przesadzaj, bo mięso zakwasza organizm, a taki też lubią grzybki. Jedz po prostu więcej warzyw, surowych i gotowanych, kasze, jajka w każdej postaci, podroby, orzechy, naleśniki z mąki gryczanej też są dobre. A jeśli masz ochotę na coś słodkiego, to polecam posmarować 100% żytni chleb, wafla z brązowego ryżu, lub chlebek Wasa masłem, to posypać kakao i przesmarować oraz posypać ksylitolem – taka nutella dla zagrożonych grzybkiem :)

      • Tomek Szczecin pisze:

        Dziękuję za (p)odpowiedzi.
        Staram się nie popadać w skrajności. Jem serki wiejskie, kurczaki, jajka, warzywa, ryby. Unikam chleba, makaronów, ryżu i węglowodanów w każdej postaci. „Unikam” tzn sobie nie zrobię (w większości przypadków), ale za to podjem od czasu do czasu „gryza” żonie albo dzieciom ;-)
        Kiedyś przez kilka miesięcy byłem na diecie białkowej Dukana – bardzo mi ona odpowiadała pod względem menu. To po prostu lubię jeść. Słodycze mogą nie istnieć dla mnie, herbata i kawa posłodzona już nie smakuje :-) Ale uwielbiam pizzę, kanapeczki itp… i to mnie jedynie boli.

        Tylko jeśli chodzi o węglowodany, to z tego co wyczytałem w książce Buhnera i zostałem poinformowany przez lekarkę, to borelia żywi się nimi.
        Więc to chyba nie jest tylko kwestia ochrony przed grzybicą ?

        Jutro jadę na kontrol do Słupska do mojej lekarki od ILADS, to spytam co ona na dołączenie tych „urozmaiceń” do diety.

        Dziękuję za odp. i pozdrawiam serdecznie

        • Daria pisze:

          Tomek, powiem szczerze, że coś mi się z tym cukrem obiło o uszy, ale nie pamiętam dokładnie. Z tego co ja wiem, to krętki żywią się kolagenem :) Jakbyś mógł dopytać swojej lekarki i dać znać, to będę bardzo wdzięczna :)

        • Grażyna pisze:

          Proszę napisać, jaki lekarz leczy boreliozę w Słupsku. Jeżdżę do Gdańska, ale do Słupska mam bliżej. Dziękuję

        • klaudiusztomek pisze:

          Cześć, jestem tu nowy, też miałem bliskie spotkanie z kleszczem. Mam na imię Tomek i jestem spod Szczecina. Mam prośbę, jakbyś mógł podać namiary do Siebie w celu wymiany doświadczeń (a właściwie podpowiedzi, bo doświadczeń żadnych nie mam). Mój mail: klaudiusztomek@ wp.pl Dzięki, pozdrawiam

    • Daria pisze:

      Jako przekąski zajadałam wafle ryżowe z brązowego ryżu, wafle kukurydziane, popcorn, orzechy (włoskie, nerkowca, laskowe, ziemne, itd.), ziarna (słonecznik, dynia, itd.) – prażone z solą smakują wyśmienicie, płatki owsiane lub gryczane na jogurcie – same smakołyki :)

  3. Kajetan pisze:

    Ludzie ,robicie sobie wielką krzywdę tymi farmaceutykami .Ja i moich dwóch znajomych wyleczyliśmy borelioze ziolami .Są o tyle lepsze ,że np.Rdest jednoczesnie hamuje reakcje autoimmunologiczne co znosi ból i zabija tez inne patogeny (nie niszczy wlasnej flory bakteryjnej).Ale najwazniejsze w boreliozie jest USUWANIE TOKSYN ,dużo owoców ,lekko strawnych produktów ,w szczególności jabłek i chlorella .Duże ilości zielonej herbaty(podniesienie ciśnienia)i b.gorące prysznice(rozszerzenie naczyń) na miejsca bolące pozwolą zabić bakterie.

    To wszystko .Jeśli wejdzie w krew nawet się nie obejzycie kiedy bedziecie zdrowi.

    Nalezy tylko pamietac aby nie przesadzac z ilościa ,te zioła są bardzo mocne; Sam chcąc przyspieszyć leczenie zwiekszylem nagle dawke w efekcie mam męty w oczach ktore powstaly pod wplywem nagle wydzielonych toksyn.

    Leczenie boreliozy to dobra szkoła .
    Uczysz się nie używać cukru ,czytasz ile świństwa jest w przetworzonych produktach i wybierasz lepsze do tego niejednokrotnie tańsze rzeczy ,ograniczasz kawę ,rzucasz papierosy , ograniczasz alkohol.

    Dzięki boreliozie czuje się wolny a dodatkowo mam większy zasób wiedzy od akaźnika który mnie „prowadził” ;D

Dodaj komentarz